1oo kilo pozytywnej energii w "Bestseller" Kasi Keller

 
Muszę wam coś powiedzieć! A raczej o kimś opowiedzieć. 

Pani Czesia to ważna persona, której w skoku przez płot, nikt nie pokona. Zawsze dobrze doradzi, a przy tym też do łez rozbawi. Wie o wszystkich wszystko, bo sąsiedzkim monitoringiem para się dorywczo. Mieszkańcy Zadubia już się o tym przekonali, a szczególnie Hania, która pisze do żurnali. Debiut literacki nieudany miała, więc ciszy i spokoju potrzebowała, ale Pani Czesia za płotem czuwała. Dokarmiała, babciowała, a i męża, takiego że "cud, miód i ubóstwo" polecała. A do tego nakręcała:


"To może panienka sama do niego zadzwoni, co? Bo na co tu czekać? Bestseller sam się nie zrobi." 


No i rację miała! 


"Bestseller" Kasi Keller to zdecydowanie recepta na dobry humor. Nie uda wam się przeczytać tej książki bez napadów śmiechu. 

To lekka i przyjemna powieść komediowa, w której niezwykle barwne bohaterki nie pozwolą nam się nudzić. Humor słowny jest niezrównany, a wypowiadane z ust Pani Czesi poprzekręcane znane powiedzonka i przysłowia bawią do łez. 

Powieść ta potwierdza, że warto mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia.  Marzenia zmieniają nas i ludzi wokół. Autorka ukazała jak wyjątkowa może być więź między babcią i wnuczką i to nie tylko od święta. 


100 kilo pozytywnej energii, odpowiednia dawka humoru, garść refleksji, szczypta wzruszenia to właśnie "Bestseller" Kasi Keller. 


Polecam. Dobra zabawa gwarantowana!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja patronacka - Droga białych kwiatów